Dziecięce zabawy na wsi - Daniel Marszałek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Specjalnych zabaw dla dzieci to nie było. Dzieci się bawiły tylko jak była zabawa w remizie strażackiej, wtedy było ich pełno, a tak to żeby jakieś były specjalne przedszkola, żłobki z imprezami to nie. Wymyślano sobie samemu zabawy, na przykład jeździło się na fajerce. Z drutu robiło się takie popychadło nazwijmy to, fajerkę brało się z komina i przez wieś jeździło się w tą i z powrotem. Jak dwudziestu chłopaków wyjechało to jeden jęk był na wsi. Albo chłopy potrafili się rozebrać do gaci autentycznie i rowerami jechać przez całą wieś dla kosy [żartu]. Mój tata też brał w tym udział. Grało się też w tak zwanego palanta - jeden kijek gdzieś tam był daleko i rzucało się kijkami czy się tego palanta zbije, czy nie. Grali w to chłopcy, a dziewczyny nie....
CZYTAJ DALEJ