Czołgów na ulicach nie widziałem - stan wojenny - Daniel Marszałek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Stan wojenny pamiętam, bo w dzień z dwunastego na trzynastego grudnia byłem w Chruślinach na świniobiciu. Pojechałem tam z taką kuzynką na świniobicie. Wstaje rano, a tu ogłoszono stan wojenny i musiałem ponad pięćdziesiąt kilometrów jechać ze świnią w bagażniku do Lublina. Z duszą na ramieniu jechałem, ale jakoś nikt nas nie zatrzymał i tak to się właśnie zaczęło, tak to pamiętam. Trzeba było później wyrobić przepustkę na samochód, żeby można było jeździć. Była wtedy u nas mojej żony siostra, autobusy miejskie były nieczynne i pamiętam odprowadziłem ją na aleje Racławickie, do takiego ciężarowego samochodu wrzuciłem, pojechała na dworzec i chyba na Śląsk dojechała. Ja specjalnie nie przeżywałem w tym okresie, nie byłem zaangażowany w nic, to się mnie w czasie stanu wojennego nie czepiali, no ale niektórzy ludzie mieli jednak trochę...
CZYTAJ DALEJ