Dzień wypłaty - Elżbieta Südekum - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Raz w tygodniu dziadzio robił wypłatę i wtedy przyjeżdżał dorożką do domu, ponieważ popijali. To tyle pamiętam z tego, co babcia mówiła. Nie było to na zasadzie jakiejś patologii, tylko po prostu to był dzień wypłaty. Dziadzio płacił swoim pracownikom, przyjeżdżał dorożką i my, dzieci, dostawałyśmy jakieś prezenty. Chodziłyśmy już do szkoły średniej, to nam kieszonkowe ze swojej renty płacił co miesiąc. Dziadek w ogóle był taką niepowtarzalną osobą. To nie było cwaniactwo. On z każdej sytuacji potrafił wybrnąć, wszyscy go lubili, nie mówiąc już o nas....
CZYTAJ DALEJ