Grajkowie uliczni i gazeciarze - Ludwik Kotliński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Były takie kapele uliczne. To na Starym Mieście było. Ale to nie było jakąś taką masową, że tak powiem, rzeczą. Te były na Starym Mieście, a w tej części pozostałej to trafiały się takie zespoły dwu, trzy osobowe. To świadczyło o tym, że to było takie wynikające nie z chęci czego innego tylko takiego zarobku, z bezrobocia. To wynikało z podłej kondycji ówczesnych mieszkańców. Imano się wszystkiego. Gazeciarze, po całym Krakowskim biegali i sprzedawali gazety. To były dzieci polskie i żydowskie, bo se dorabiali chłopcy gazeciarze. Owszem kioski były, ale ci gazeciarze rzucali się naprawdę w oczy, bo było ich bardzo dużo. Oni byli ubrani byle jak. No widać było, że tak roznosili te gazety nie z innej chęci tylko żeby zarobić parę groszy. Był też zawód taki smrodliwy, to były beczkowozy, robione z drzewa takie beczki...
CZYTAJ DALEJ