Dom dziecka w Łodzi - Sabina Korn - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W tym małym sierocińcu były dzieci w różnym wieku. Były tam maleńkie dzieci, ocalone przeważnie przez Polaków. Znam tu jedną, która się nazywała Niewiadomska, bo nie wiedzieli, jakie miała [prawdziwe] nazwisko nawet. Zosia Niewiadomska. Jak ona została ocalona? Rodzice czy mama, czy ktoś zostawił ją w koszyku koło klasztoru. To siostry ją zabrały i ocaliły jej życie. Było dużo takich [przypadków], były dzieci, które po prostu się buntowały i uciekały, bo chciały wrócić do tych, co im ocalili życie. Małe dziecko, które zostało ocalone przez polską rodzinę i nie wiedziało o sobie nic specjalnie, bo nie pamiętało, przeżywało burzę. Przychodzą ludzie i mówią, że są jego krewnymi, i zabierają je. I ta z Łęcznej też mówi: – Przyszedł jeden pan, powiedział, że jest moim ojcem, i mnie zabrał. On był jej ojcem,...
CZYTAJ DALEJ