Lekko nie było - Ryszard Prenagal - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Na cegielni lekko nie było. Najlżej to było cegłę z pieca wywieźć. Jak się brało całym sklepieniem cegłę, bo to się brało po jednej szychcie. Nieraz dwie szychty się naraz brało, to znaczy najpierw jedną, a później drugą, to się zdjęło górę, żeby jak najkrócej stać na ławce, bo niewygodnie na ławce, to za jednym zamachem. Bo to ten, co stał na ławce, jak zdejmował górę, to podawał. Nie to, że ja wyskakiwałem na ławkę i brałem cegłę. Tylko ten szef z góry zdejmował cegłę i dawał nam do ręki, a myśmy kładli ją na taczkę. Ta taczka się nazywała „kara”. W cegielni taczkami się jeździło po stalowych belkach. Bo jak nawalisz 100 sztuk cegły zimnej – zimna cegła ważyła koło 3 kilogramów – to jest 300 kilo na taczce. A taczki były tak skonstruowane, że miały kółko duże i nie trzeba było tak bardzo podnosić. Były szelki, w szelkach się jeździło,...
CZYTAJ DALEJ