Miejskie legendy - Marta Jastrzębska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Podobno były takie opowieści, że jeżeli po 22 wejdzie ktoś z zewnątrz, na przykład z Tatar lub Kalinowszczyzny, to wtedy może nie wyjść żywym. Ale to są tak zwane miejskie legendy. Ja znałam trochę tych ludzi, niech będzie, z marginesu, to takie kolokwialne określenie trochę, aczkolwiek trafne. Dla mnie to byli normalni ludzie, którzy, wiadomo, nie byli uczciwi w swoim życiu, bo popełnili różne przestępstwa, ale ja nie widziałam nigdy na oczy, żeby ktoś kogoś bił i zabił tylko dlatego, że jest z innej dzielnicy. Pewno było coś takiego, ja nie twierdzę, że nie. Ja widywałam tych ludzi, co stoją, co piją, wysiadują w bramach, klatkach schodowych. Ale ja nie byłam świadkiem tego, żeby ktoś kogoś bił tylko za to, że jest z innej dzielnicy. Słyszałam tylko o tym....
CZYTAJ DALEJ