Wyjazdy do Warszawy - Ewa Pleszczyńska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Końmi jeździliśmy przede wszystkim na dworzec kolejowy, bo dworzec był oddalony o szesnaście kilometrów. W Magnuszewie mieszkał taki pan Centkowski, który woził na ten dworzec kolejowy czy gdziekolwiek się tam zamówiło go. Myśmy bardzo często jeździły z mamą do Warszawy, bo nie było wtedy dentysty w Magnuszewie, więc do dentystki, do znajomych różnych, do Jabłkowskich po różne tam buciki czy paletka. Jeździło się dużo do Warszawy, więc te szesnaście kilometrów jeździliśmy [z panem Centkowskim], zima, lato. Pamiętam, że jak żeśmy chcieli zdążyć na taki poranny pociąg, to nas budzono o drugiej w nocy. Bardzośmy tego nie lubiły. W zimie tośmy jeździły w takich starych futrach, pelisach ojca. Nam zakładano te pelisy, a dorośli jeździli w burkach. Pan Centkowski jeszcze takie miał przykrycia na nogi...
CZYTAJ DALEJ