Przedwojenne potrawy - Ewa Pleszczyńska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Na śniadanie [jadało się] pieczywo, jajko na miękko, różne kaszki manny jako dzieci jadłyśmy. Obiad był zawsze z trzech dań – zupa, drugie i deser. Różne były [potrawy], takie podobne jak i teraz się jada. Na święta to już się piekło różne ciasta. Nie było takiej wielkiej różnicy między obiadami codziennymi a świątecznymi. No oczywiście była Wigilia, ale u nas nie było takich wystawnych [kolacji], dwunastu potraw czy coś. Była ryba, barszcz z uszkami oczywiście koniecznie. To było święto takie przez nas dzieci lubiane, bo przecież była choinka, były prezenty, były też tradycje, mama przecież zawsze odnosiła się do tych wątków religijnych. I mięso było, i potrawy jarskie, rozmaite. Oczywiście jak była cielęcina, to była...
CZYTAJ DALEJ