Dom rodzinny w Magnuszewie - Ewa Pleszczyńska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Prądu nie było, wody nie było, ubikacji nie było w domu, tylko były takie dwa – męski i żeński – drewniane wychodki gdzieś tam w kącie podwórza. Wodę brało się ze studni z sąsiedniego podwórka, bo u nas nie było. Trzeba było przejść na sąsiednie podwórko, tam była już taka nowoczesna [studnia] – najpierw była taka z żurawiem i z wiadrem, a później taka z korbą, bardzo nowoczesna. Przychodziła kobieta, która nosiła wodę, specjalnie do nas do pomocy gosposi. W kuchni stała taka olbrzymia beczka metalowa, do której się nalewało tę wodę, zawsze w kuchni była duża ilość wody. Kąpiel [też] była w domu w takiej wannie metalowej, do której się grzało wodę. Kuchnia była węglowa, drzewem się paliło, nie węglem, tylko drzewem się u nas paliło, piece były kaflowe. Do rąbania drzewa przychodził taki pan Sobieraj....
CZYTAJ DALEJ