Praca w zimnych gliniankach - Maria Wręga - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Tatuś cały czas był w tych zimnych gliniankach. Wykopywał glinę i ładował na wózki. Ze ściany, z gruntu się kopało, trzeba było uważać, żeby ta ziemia się nie zawaliła. To brygadami jak gdyby było. Brygada do suchych glinianek, maszynista i do pomocy ze dwóch panów, którzy ciągnęli ten wózek i wysypywali z tej koleby. Wózki były z takimi kolebami ruchomymi, że można było do nich nałożyć gliny i one się tak przewracały do tej gardzieli. Później na dole znowu ekipa była, która rozwoziła wózki. To były płaskie wózki jeżdżące po szynach do placów, gdzie pracowały formiarki. Ta glina była już tak wyrobiona, że to superglina była, czyściutka. Ci panowie na górze, gdzie mój ojciec był, to wszystko odsuwali, żeby była bez kamieni. Trafiało się różnie. Niektóre formiarki przecinały ręce, bo jak szkło. A ukroiła kawałek tej gliny, to...
CZYTAJ DALEJ