Medycyna naturalna i zielarstwo - Stanisława Podlipna - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Przed wojną to ja wiem [na co się chorowało]? No, zapalenia, ale ja tak nie pamiętam takich chorób zakaźnych. To za mnie no to była epidemia, tylko jak to [się nazywało]? Na gardło tak co dzieci umierały… Zapomniałam te chorobę, bo to i babci dziewczynka umarła, syn umarł taki mały, dziewięcioletni. Rano się bawił, babcia mówi, na wieczór się położył, a rano umarł. Że to na gardło. Nie, to nie grypa była. Nie…. Ale ludzie dawniej to tak same się leczyły… Smarowały się, miodem leczyły… tak. Jak moja babcia opowiadała, to tam herbaty, do lasu chodziły, zbierały liście z brzozy, z jagód, z poziomek. Wszystko to, z lipy dużo, przeważnie lipy, czarny bziok suszyły. Bo jak chleb upiekła, to później te jagody wsypywała babcia, w blachę to nasypywała te jagody. Czarny bez suszyła. I całe zime to piły herbatę, zamiast...
CZYTAJ DALEJ