Sodówki i lodziarnie - Stanisława Podlipna - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Sodówki? No to tak jak teraz – ja wiem? Sklep taki cukierniczy. Ciastka, cukierki. To na Kalinie miał Żyd Grenda to. No ja nie wiem, czego [taka nazwa] sodówka – że to słodkie, sodówka? To miał Grenda i tam te córki sprzedawały w tej sodówce. To taki o, kiosk był mały, wymurowany. Tak osobno stał. Landrynki w pudełku stały i tam dziesięć deko czy coś, udarła, to papier miała pocięty, skręciła, na wagę dziesięć deko czy tam piętnaście landrynków. I taka sodówka była. Tam ciastka jakie były, herbatniki, wafelki takie. Pamiętam – sam wafel, jakąś tam marmoladą tylko posmarowane, takie trójkąty. I to nie każdego stać było kupić, tylko się człowiek popatrzył. A, lody to były dobre. Lody, pamiętam, to takie były też – bańka, stała tak jak balia...
CZYTAJ DALEJ