Społeczność żydowska w Lublinie - Stanisława Podlipna - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Żydy chodziły w tych chałatach, krymkach. Tak, tak. Ale jeszcze co – każdy Żyd miał cały kieszeń ziarek z dyni. I cały czas to jadł, cały czas. I tak w sobotę, na przykład, toż takie święto, to te Żydówki, pamiętam, Żydy, to chodziły w pole na spacer. Na Ponikwodę się szło, to przecież polami. To te Żydy już chodziły na spacer, to cały czas tylko te ziarka jadły. A ziarka, to wie pan co? Robactwo zabijają, bakterie, no. Tak, tak. One tylko czosnek, cebule i ziarka jadły. I to smród był taki od tej cebuli. A jeszcze pamiętam w sobotę, to zawsze babcia mówiła tak: „Jak ci będzie Żydówka”– a Żydówki zaczepiały dzieci, żeby ogień palić im. Żydówki nie paliły, nie wolno było w sabas, żeby sobie coś robiła. To pamiętam, parę razy to tak Żydówka: „Chodź, to mnie ogień zapalisz. Dam ci, zapłacę ci, dam bułeczkę”. A ja uciekałam. Babcia:...
CZYTAJ DALEJ