Telefon - Elżbieta Kowalik-Sposób - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Tata pracował w ruchu ciągłym w FSC i zdarzały się awarie, więc nieważne świątek, piątek czy niedziela, był potrzebny w zakładzie. W związku z tym przyjeżdżali po niego, tak i w nocy, nie w nocy, w święta, różnie to się zdarzało. To też koszty zakład jakieś ponosił, żeby przysyłać samochód, kierowcę, gdzie kierowca był też potrzebny do czego innego. Wtedy było ciężko o telefony i dzięki zakładowi, dzięki temu, że ojciec pracował właśnie w ruchu ciągłym i był bez przerwy potrzebny, my w pierwszej kolejności dostaliśmy telefon. Jak dostaliśmy telefon, to żeśmy robili za budkę telefoniczną. Sąsiedzi schodzili się, bo każdemu było coś tam potrzeba. Przecież człowiek nie odmówi. Więc sąsiedzi przychodzili, czy mogą zadzwonić, czy tam coś załatwić. Ten telefon był ciągle zajęty. Nikt nie blokował w ten sposób, żeby ojciec nie...
CZYTAJ DALEJ