Życie na ulicy Parkowej - Elżbieta Kowalik-Sposób - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Na Parkowej każdy miał swoje podwórko. Na podwórku zazwyczaj mieściły się: piaskownica dla dzieci, jakieś tam komórki, zabudowania gospodarcze. Zazwyczaj to były komórki na węgiel, jakaś tam komóreczka na narzędzia dla panów z imadełkiem. Każdy był majstrem w swoim domu. Fachowców się nie wzywało, jak w tej chwili. Także faceci mieli takie swoje warsztaty domowe. I oczywiście ogródki. My żeśmy mieli największy ogród warzywny. Swoje warzywa, swoje owoce. I drób żeśmy mieli. I kwiaty. Ławka, kwiaty, mięta pachnąca, lawenda, maciejka. Maciejkę to pamiętam, bo niepozorne kwiaty, a zapach dają niesamowity, szczególnie wieczorem. Przepiękny jaśmin za oknem, od strony ogrodu, który też tak pachniał, jak tylko kwitł, że szkoda było okna zamykać, bo zapach wchodził do mieszkania....
CZYTAJ DALEJ