Dziadek - Elżbieta Kowalik-Sposób - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Mój dziadek był zawodowym hutnikiem, czyli takim dmuchaczem. Przez piszczel dmuchał w ciekłe szkło na burgulec. Burgulec jest to typ formy, gdzie się szkło formuje. Prawą ręką trzymał piszczel, lewą obracał burgulec, kręcił tą piszczelą, żeby szkło formy nabrało. Oczywiście, pracował w hucie najbliżej Lublina, czyli w Lubartowie. Nie było kiedyś takiej komunikacji, w związku z powyższym mój dziadek, zarówno do pracy, jak i z pracy, chodził na piechotę. Między Lublinem a Lubartowem. To jest ponad dwadzieścia kilometrów, kawał drogi. Jak mi opowiadał, kończył pracę, szedł do Lublina na piechotę, przywitał się z żoną, z dziećmi, zjadł cokolwiek, położył się spać, musiał wstawać rano, iść z powrotem do pracy. Tak przebiegał cały tydzień. Mało tego, były dyżury niedzielne. To nieraz i cały tydzień musiał chodzić na piechotę...
CZYTAJ DALEJ