Sklepy na Narutowicza - Halina Nowakowska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Chodziliśmy na Narutowicza, tam były takie chałupy dosłownie parterowe z dachami spadzistymi. Był tam sklep z wędliną, wspaniała wędlina, a najlepsze to były - specjalnie się chodziło po południu - okrawki. Były różne wędliny, kiszka pasztetowa wspaniała, różne kiełbasy, a to kawałek szynki, a to boczku, to było bardzo dobre. Właściciele chyba nazywali się Przeździeccy. Tam było kilka sklepów, spożywczy, warzywny i ten z wędlinami. Czy było mięso, to nie pamiętam. Na Dolnej Panny Marii był piekarz. Na rogu Narutowicza i Okopowej była piekarnia, właściciel chyba się Śliwiński nazywał. Na święta ciasto w brytfanki się kładło i nie w domu się piekło, tylko się niosło do piekarza. Tam ludzi, tyle kobiet, dzieci, a to się te blaszki malowało na kółka, krzyżyki, żeby wiedzieć, że to jest moje ciasto, a nie...
CZYTAJ DALEJ