Czechówka - Zofia Zabadała - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Rzeka płynęła, Czechówka. Normalnie trzeba było iść od Długosza, przez Króla Leszczyńskiego, Czechowską. Tak się chodziło, jak były jakieś bardzo mokre lata. To kawał drogi było. A my jako dzieci skracaliśmy sobie drogę i jak było boisko treningowe za stadionem Lublinianki, bokiem się szło w dół i tam już dalej były łąki, przez te łąki szło się i wychodziło się na kościół mariawitów prawie. Całe koło jednak się omijało. Kawałek deski nad Czechówką był, bo mostka to niestety nie. I niezadowoleni byli ci, co mieli łąki tam, bo dzieci latały, no latały wszędzie, gdzie tam chciały. Jak pokosy były, to też nieraz nas chyba pan Struski gonił z batem. Pamiętam też którąś wiosnę, właśnie też tędy się szło, by się tragicznie skończyło. Leciałyśmy wszystkie biegiem, a to były wały rzeki wypełnione do góry lodem, krą. Ja...
CZYTAJ DALEJ