Żyło się skromnie - Maria Salasa - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Mieliśmy dwie działeczki, na tych działkach sadziło się ziemniaki, wszystkie warzywa, które były potrzebne w domu. To było takie zaopatrzenie nasze na zimę. Dosyć oszczędnie się żyło wtedy. Mama gotowała obiady. Jak ze szkoły wracaliśmy, to mama zawsze była w domu i zawsze ten obiad był. Może był skromny, na pewno nie było codziennie mięsa, ale był pożywny. Dom był drewniany. Na zewnątrz oszalowany deskami, pomalowany na orzech, kryty papą, dach był taki dwustronnie spadzisty. Wejście było od bocznej uliczki i ogródek był. Były dwie komórki, bo babcia miała swoją komóreczkę. Pamiętam, u babci te świnki, po jednej tylko, później na święta zabijało się. My mieliśmy z kolei dwie kózki, króliki. To też właściwie króliki na święta czasem trzeba było zabić, żeby było co jeść....
CZYTAJ DALEJ