Kocioł na Wyspiańskiego 5 - Elżbieta Puacz - fragment relacja świadka historii [TEKST]
Ojciec był AK-owcem. Pracował na poczcie. W związku z tym odgrywał ogromną rolę w organizacji, dlatego że odbierał wszystkie telegramy. I te telegramy, które mogły mieć jakiś wpływ na życie AK-owców, były oczywiście dostarczane dowódcom. Przy ulicy Wyspiańskiego 5, jest taki domek drewniany. I w tym domku była radiostacja AK. Mój ojciec w tej radiostacji pracował. Odbierał rozkazy z Londynu i przekazywał je poszczególnym dowódcom oddziałów AK. Niestety, ktoś doniósł i NKWD zrobiło kocioł. Otoczyli cały dom, ale tak, żeby oni byli niewidoczni. Każdy mógł wejść, tylko nikt nie mógł wyjść. Jednemu tylko zrzutkowi londyńskiemu – zrzutkowi, bo spadochronem zrzucili go tutaj – udało się przez otwarte okno wyskoczyć do ogrodu, jak usłyszał rosyjski głos w sieni. Od razu wyskoczył przez...
CZYTAJ DALEJ