U nas się nie przelewało - Alicja Dryglewska-Romaniszyn - fragment relacji świadka historii [TEKST]
U nas nie przelewało się w domu nigdy. Mięso było dla ojca. Raz w tygodniu, ewentualnie dwa razy było danie mięsne dla wszystkich. A tak jak była zupa, mięso było dla ojca. Poza tym dużo było dań mącznych: kluski, pierogi, naleśniki. Nabiał był, ser. U nas zawsze w domu było masło. I ja uważałam, że jak masło jest w domu, to u nas nie ma biedy. Bo mnie się zawsze bieda kojarzyła z margaryną, u znajomych, gdzie było ciężko, tam nie było masła. Tam tylko się gotowało na margarynie i chleb jadło z margaryną. Jadło się wędlinę, ale to nie było tak, że ciągle. Ja bym powiedziała, że u nas w domu było oszczędnie, ale przeciętnie. Nigdy nie było nadmiaru czegokolwiek. Nigdy miałyśmy za dużo ubrań, za dużo butów. Co się dało, to jedna po drugiej nosiła. Natomiast, nie pamiętam, jak było z ubezpieczeniem, czy...
CZYTAJ DALEJ