Praca na cegielni - Beata Kołsut - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Widziałam dowożenie, ładowanie gliny na wagony, dostarczanie tej gliny do cegielni. Potem wiem, że mieszały panie z wodą tę glinę, rozrzedzały w takich kadziach, tworząc bardzo plastyczną masę. Jak nakładały, zgarniały jakimiś takimi szpachlami, ten środek z tą sygnaturą – która po wypaleniu była na zewnątrz – tak wyrównywały. Były dwie łapy, z jednej i drugiej strony, i one na kolanach na drugą stronę wywracały, to tak jak „udaj mi się babko” i następny, i następny. W rzędach to schło, na placu, zanim wstawiło się pod szopę. Ona podsychała pod szopą i dopiero szła do wypalania. Przy piecach też nie wolno nam się było kręcić. Stamtąd uciec przed stróżem naprawdę było ciężko....
CZYTAJ DALEJ