Wspomnienie o Irenie Kotorowicz - Elżbieta Gralewska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W szkole u Urszulanek była taka pani profesor ze starej kadry. Bo jak się zrobiła ta szkoła już nie urszulańska, tylko upaństwowiona, to siostry nie uczyły, ale u sióstr uczyły też osoby świeckie. Między innymi pani profesor Irena Kotorowicz, polonistka, łacinniczka, francuski też chyba znała, taka stara szkoła. Samotna osoba, mówiono, że miała pilota narzeczonego i on zginął. Ona nam taki dawała wycisk. Nam przez 4 lata wychowawczynie się zmieniały, ona nas wzięła w piątej klasie jako najgorszą klasę z całej szkoły, najniższą we wszystkim, i jak skończyliśmy ósmą, to byliśmy najlepszą klasą. Ale co ona z nami robiła. Zatrudniła pana Wasikowskiego, który pracował w ognisku muzycznym, i zrobił z nas chór, i to taki chór, że myśmy wszystkie ludowe pieśni z Lubelszczyzny znali, i to na głosy, i te takie niepopularne....
CZYTAJ DALEJ