Pożar Goraja w 1942 roku - Zofia Tabiszewska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
[Jak był ten pożar w czterdziestym drugim roku] to u nas spalił się dach. Ratowaliśmy wtedy dobytek, ratowaliśmy, ale wodę w ten czas trzeba było z rzeki nosić. Studni tu nie było, kanalizacji nie było, tak jak dzisiaj, że są studzienki, a tu cały Goraj się palił, nie wiadomo było gdzie, co… Wszystko było słomą kryte, zresztą nawet płot był zrobiony z jałowca. O tu gdzieś były jałowce, jak poszło szybciutko, to się rozprzestrzeniło... I to ze słomy… Tak, bo to dachy były słomiane, wiatr był bardzo i kręcaki rwał wiatr, i niósł z jednego budynku na drugi przenosił, i tak się paliło. A ja tyle co z kościoła przyszłam i książeczkę położyłam do nabożeństwa na stole, spojrzałam w okno, mówię, „Oj, mamusiu, u ciotki się pali”, bo to od mamusiny siostry na jednym placu tylko na tamtej stronie, bo spojrzałam to cała ściana była w ogniu,...
CZYTAJ DALEJ