Żydowska rodzina z Żyrzyna - Henryka Jaworska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W Żyrzynie też mieli taką tą sodówkę, też po te owoce przychodzili skupować do moich, jeszcze wtedy babcia żyła, dziadziuś już nie żył, moje ciocie, bliska rodzina mojej mamy, to tam przychodzili właśnie na zakupy. To zawsze przychodzili też tak się złożyło, że tylko do nas, ja to mówię do nas, to było do mojej mamy, po różne owoce, tam przepiękne były dorodne i oni to tak posortowali, że najpiękniejsze na sprzedaż, inne tam znowu, tam mieli swoje sposoby, no i ten Żydek mały u nas był taki chłopczyk u cioci, nieduży, mógł być ode mnie o jakieś dwa lata młodszy. Jakie były ich dalsze losy? Oni tam się długo trzymali, bo tam było spokojnie na razie, ale później już zaczęły docierać różne złe rzeczy, tak że musieli się stamtąd gdzieś ulotnić. Albo do lasów do partyzantów, którzy im może coś pomogli, bo tam zalesione...
CZYTAJ DALEJ