Kocioł Urzędu Bezpieczeństwa - Joanna Troć - fragment relacji świadka historii [TEKST]
To jest długa historia. Tak. To jest bardzo długa historia. To było w czterdziestym szóstym roku. Chodziłam do drugiej klasy gimnazjalnej. Miałam luki [w wiedzy]. Bo to ja chodziłam do szkoły, na te tajne komplety. To były nie takie jak to w szkole się uczy. Więc ja nie mogłam sobie rady dać, jakoś tak źle chodziłam z przedmiotów: z fizyki, z chemii i z matematyki źle było. Więc mama moja wzięła sobie studenta, żeby mi lekcje udzielał. On był w KUL. A co studiował, to ja nie powiem, chyba polonistykę, język polski. No i przychodził do mnie do domu. Oprócz tego to zawsze mama mu tam kolację, obiad dawała. I kiedyś, pewnego razu, to na początku sierpnia było, nie ma go. Przyszedł, później zrobiliśmy lekcje, i poszedł. „No to ja przyjdę jutro”. Jutro przeminęło, nie ma go. Minęło trzy dni i nie ma go, cztery dni, nie ma… A mama...
CZYTAJ DALEJ