Mieliśmy świadomość, że w tych dniach biblioteka i uniwersytet będą pod obserwacją SB - Waldemar Michalski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Przy wchodzeniu do biblioteki sprawdzane były karty wejścia (pewien rodzaj biletów). Teoretycznie należało się spodziewać tylu ludzi, ile wcześniej rozdano kart. Ale jak to zwykle u nas bywa, były różne sposoby obchodzenia przepisów, między innymi odwoływania się na takich czy innych znajomych. W sali znalazło się więc co najmniej dwa, trzy razy więcej osób, niż aula mogła pomieścić. Panował oczywiście ogromny zaduch. Zmęczenie Miłosza tłumaczyłem też brakiem powietrza. Otwieraliśmy okna i drzwi, żeby był przeciąg. To było na granicy wytrzymałości, a spotkanie się przeciągało. Ciągle podczas trwania spotkania na dole szturmowano drzwi. Przychodzili różni ludzie. Odróżnialiśmy (przynajmniej ja, bo znałem dobrze osoby z literackiego...
CZYTAJ DALEJ