Stosunek do fotografowanych ludzi - Jan Huzar - fragment relacji świadka historii [TEKST]
[Kiedyś] w Lublinie [zobaczyłem, jak] pracownik zamiatał ulicę. Wtedy nie było specjalnych ubiorów, tylko po prostu robocze. Tak że [taki człowiek] na ulicy wieczorem w szarym ubiorze był niewidoczny. Wieczorem może nie pracował, ale lepiej był widoczny, jeżeli [miał] coś jaskrawego. Ten miał szerokie, założone mankiety z odblaskami. Ja po raz pierwszy to zobaczyłem. Sfotografowałem go. On nawet tego nie widział. Zrobiłem to zdjęcie i oddałem do druku. [Człowiek, który je] zamieszczał, wpadł do mnie. „Czy masz jego nazwisko?” [Powiedziałem]: „Ja w ogóle z nim nie rozmawiałem, więc [o to] nie pytałem” On [odparł]: „To ja nie wiem, czy mogę dać to zdjęcie. A jeżeli on by [tego] nie chciał?” „I tak nawet twarzy dobrze nie widać” „Ano, niech będzie” I to zdjęcie poszło....
CZYTAJ DALEJ