Testowanie aparatu Mamiya - Jan Huzar - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W ramach przeprosin za zwolnienie dostałem aparat. Miałem go przetestować, czy się nadaje do pracy fotoreporterskiej. To była japońska Mamiya. W Polsce w ogóle nie było tych aparatów. Z obiektywami sprzedawano go prawdopodobnie w Czechosłowacji. Kosztował tyle, ile samochód Škoda. I ja dostałem ten aparat z obiektywami. Cały komplet. Mamiya wyróżniał wydłużony format: sześć centymetrów na siedemdziesiąt dwa milimetry. I wszystkie obiektywy, jakie tam były (szerokokątny, portretowy, teleobiektyw), miały własne centralne migawki. I zdjęcia [wychodziły] wyjątkowo ostre. Tak że nie dało się tego osiągnąć innymi aparatami. Po miesiącu go zdałem i zrobiłem jego opis. (Wtedy też napisałem podanie, że chce wrócić do pracy w laboratorium.) Oczywiście się nadawał dla fotoreporterów, z...
CZYTAJ DALEJ