Na Wołyń pojechałem po raz pierwszy w 1957 roku - Waldemar Michalski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Z kolonii Owadno nic nie zostało. Na Wołyń pojechałem po raz pierwszy w 1957 roku. Wtedy gospodarstwo jeszcze stało. W domu była zorganizowana stacja odbioru mleka, taki rodzaj mleczarni. W 1984 roku wziąłem żonę i najmłodszego syna, żeby im pokazać, gdzie mieszkaliśmy. Z gospodarstwa została tylko brzoza, którą pamiętam. Po gospodarstwie już nie było śladu. Natomiast ze swojej młodości, z lat czterdziestych, pamiętam jeszcze układ domu, układ gospodarstwa z kieratem na środku podwórza. Ze studnią, po której też już nie ma żadnego śladu. I tę brzozę, która rosła przy studni i która chyba jeszcze tam rośnie już jako bardzo wiekowa....
CZYTAJ DALEJ