Stałą siedzibę mieliśmy w Czarciej Łapie - Jacek Abramowicz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
[Pracowaliśmy] w Czarciej Łapie w nocy, po dwudziestej drugiej. Byłem tam pracownikiem na etacie jako muzyk, więc mi zaufano. Dostawałem klucze. Oczywiście stał cały bufet z alkoholami, ciastkami –z różnymi rzeczami. Uzgodniono: co weźmiesz, to zapisujesz na kartce i następnego dnia to regulujemy. Wtedy po prostu rządziłem Czarcią Łapą. Później zamykałem lokal. Byłem w najgorszej sytuacji, bo czasem jak na przykład barmanka czy kierowniczka zapomniały kluczy, to mnie budziły. I ja po przepracowanej nocy musiałem szybko wracać i otwierać Czarcią Łapę. W tamtym czasie mieszkałem niedaleko. Wynajmowałem pokój na ulicy Ewangelickiej. Ale to były bardzo miłe chwile. Mieliśmy tam stałą siedzibę. Później, kiedy do kabaretu wkroczył Tytus Wilski (to było...
CZYTAJ DALEJ