Koledzy czasem się wygłupiali podczas skeczów - Jacek Abramowicz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Czasem koledzy, jak mieli skecz do wykonania, to się wygłupiali, robili sobie jakieś historie. Ale w Kancie na ogół nie za bardzo było można. W Czarcie robili tego sporo. Szczególnie podczas ostatnich przedstawień. Na przykład Tytus Wilski był troszeczkę snobem. Lubił nazwiska. I on do kabaretu Czart (w większości występowali w nim przecież amatorzy) zaczął brać aktorów z Teatru Osterwy. Nie każdy się sprawdzał. Ale był skecz, w trakcie którego Włodek Wiśniewski, „Gruby” się truł. Miał taki pojemniczek, a w nim cukier. I brał to niby truciznę, arszenik. Na ostatnim przedstawieniu nasypali mu soli. Włodek powiedział tak: „To ja mówię tam życie niepotrzebne…” I miał wziąć szczyptę tego. Ale on przechylił ten pojemniczek. Jak zaczął kaszleć! Jak zaczął prychać! Zrobił się...
CZYTAJ DALEJ