Sprawy organizacyjne Bemolu - Jacek Abramowicz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Próby różnie sobie załatwialiśmy. W stołówce akademickiej –człowiek był zaprzyjaźniony z kierowniczką czy z kimś. „Możemy na dwie godziny?” „Możecie” Po różnych klubach zakładów pracy. W klubie spółdzielni spożywców Chlup. Później był klub na rogu ulic Solnej i Chopina –taki jakiś PZZZ coś tam, już nie pamiętam dokładnie. Bardzo chętnie nam udostępniali sale, zupełnie nieodpłatnie. Adres [siedziby Bemolu] był mój albo ewentualnie Rysia Wojno. Ponieważ się zarabiało jakieś pieniądze, byliśmy rozchwytywani, to kiedyś usiedliśmy i zrobiliśmy statut. Żeby to miało ręce i nogi. Jak firma. Kto ma jakie obowiązki, co i jak. Ja zostałem naczelnym kierownikiem artystycznym, a Rysio Wojno administracyjnym, czyli sprawy finansowe, załatwianie umów, takie różne historie. Nawet do dzisiaj...
CZYTAJ DALEJ