Makaroniarka - Janina Matysek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pytał się mnie lekarz, ten, co mnie operował. Poszłam do lekarza z nogą, bo mnie zaczęła boleć. „Jak się robi ten makaron siedmiojajeczny. Kilo mąki, siedem jajek?”. Ja mówię: „Panie doktorze to trzeba być laborantem. Ja nie jestem laborantem, tylko jestem pracownik fizyczny. To, co mi dają, co mi każą robić to ja robię”. „Nie? Nie ma siedem jajek na kilo mąki? Ale kurwa to dobry, to jest najlepszy makaron i ty to produkujesz”. Ja mówię: „To, co każą robić to ja robię. Ja tego nie urządzam, tylko każą sypać, się łapie i pakuje. Pakowaczki są, na akord robią. A co więcej to już w laboratorium, musi pan się spytać, jak oni to robią. Bo jest czterojajeczny, siedmiojajeczny, dwujajeczny i bezjajeczny”. Bezjajeczny, bo się nie sypie jajek. „A co oni robią z tym makaronem?”. „Przyjeżdżają gospodarze i dla ryb jest bezjajeczny...
CZYTAJ DALEJ