Więzienie na Zamku w Lublinie po II wojnie światowej - Helena Świda-Szaciłowska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
[O Zamku] słyszałam rzeczy jak najgorsze. Jak ciotka moja opowiadała, to rzeczywiście byli stłoczeni w tych celach, raczej dręczeni, bici nie byli, raczej nastawienie było na dręczenie i pastwienie się nad akowcami. A ziemianie po prostu byli zamknięci i siedzieli, ciotka nie skarżyła się na nic, szykany raczej były natury psychicznej, tak to wyglądało. Paczki się wysyłało na Zamek. Kiedyś była taka nawet zorganizowana przez Czerwony Krzyż – już jak byłam na studiach – wysyłka paczek na święta dla więźniów na Zamku. I tam wtedy na Zamku siedział chłopak z Armii Krajowej, którego poznałam w naszym dawnym majątku w Wierzchowiskach. Tam w ogóle partyzantka trwała w [19]45, już po wejściu Sowietów, taka na sto dwa. Jak tylko samochód...
CZYTAJ DALEJ