Początek stanu wojennego - Helena Świda-Szaciłowska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Syn późno wrócił, on wtedy bardzo [dużo] pracował, bo pracował w komisji kultury Zarządu Regionu „Solidarności”, tam było mnóstwo roboty, teoretycznie do trzeciej, a siedziało się do wieczora, po czym jeszcze jeździł na Bronowice. Tam prowadził taki zespół teatralny, więc przyjeżdżał do domu zmordowany, jadł kolację z obiadem za jednym przysiadem, jak to mówią, o dziewiątej wieczór. I akurat wtedy bardzo późno poszedł spać. Do mnie o jedenastej zadzwonił przyjaciel jego: „Czy jest Stefan?”. Mówię, że nie ma, że wyszedł i późno wróci. „To niech go pani ostrzeże, żeby nie wracał do domu”. Ja mówię: „Jakże mogę ostrzec?”. „Ja w każdym razie dzwoniłem”. I ja zapomniałam synowi o tym powiedzieć. Ale i tak by się nie schował – co za schowanie się o jedenastej w nocy. I on ledwo się położył, to była chyba wpół do...
CZYTAJ DALEJ