Lubelski Lipiec - Helena Świda-Szaciłowska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jak to się zaczęło wszystko, byłam w Zwierzyńcu, to był lipiec. Zaczęło się w Świdniku, typowo o kotlet, dlatego że tam właśnie robotnice się upomniały o pieniądze i potem poszło. Syn był nad morzem. Myśmy się zjechali tutaj w końcu lipca i on taki zły przyjechał, bo dzień za późno przyjechał znad morza – już puszczano pociągi. On przyjechał znad morza pierwszym pociągiem, który jechał do Lublina. Wiedział już, że coś się dzieje, bo ja do niego napisałam kartkę: „Uważajcie na pogodę”, więc on oczywiście domyślił się, o co chodzi. Zresztą już głośne [to] było, już się mówiło, że przerwy w pracy są. To nie były strajki, to były przerwy w pracy – oficjalnie się [tak] nazywało, że są przerwy w pracy, że w Lublinie wszystko stoi, bo wytoczono wszystkie wagony, wszystkie lokomotywy na tory, zablokowany był...
CZYTAJ DALEJ