Kina lubelskie w okresie PRL - Helena Świda-Szaciłowska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Było „Apollo”, to znaczy później „Wyzwolenie” na Peowiaków, [wówczas ulica] Pstrowskiego. „Apollo” było w środku miasta, więc najczęściej się tam szło. Był „Robotnik” – to było na ulicy 1 Maja, już prawie dochodząc do placu Bychawskiego. Kino „Rialto” było na Starym Mieście, dawny ten teatr; widać było, że to był teatr, takie były loże dookoła, piętrowe i parterowe, mały teatrzyk. Straszne było to kino, bo siedziała chuliganeria na górnych tych galeryjkach i pluła na dół różnymi pestkami, nie pestkami i tak dalej, dlatego trzeba było uważać, żeby nie siadać pod [balkonami], tylko raczej na środku, bliżej ekranu. „Grunwald” był później w Domu Żołnierza. Później było kino „Koziołek” w halach targowych. Te hale targowe to było też coś wspaniałego. Pamiętam, że kiedyś przyjechaliśmy z Operą Objazdową do Lublina ze...
CZYTAJ DALEJ