Kiosk przy ulicy Mełgiewskiej i handel cukierkami - Janina Matysek - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Moja najstarsza siostra pracowała z ZBM-ie. Wtedy zaczęli budować bloki na Tatarach. Powiedziała tak: „Wiesz co, mają otworzyć kiosk dla pracowników i kierownik szuka sprzedawcy. Pójdziesz? Taki kiosk będzie na Mełgiewskiej”. „Pójdę”. Pracowałam przez dwa lata. Kiosk był duży, od ulicy. Było mi tam bardzo dobrze. Sama byłam, dobrze się rozliczyłam. Miałam piwo na beczki, papierosy, rzeczy spożywcze do jedzenia. Były śledzie, kapusta i ogórki, wszystko było w tym kiosku. Był taki biedny inżynier, który poprosił mnie, że jego żona zaopatrzyła się na święta. Kartkę wzięła, koszyczek, na święta się zaopatrzyła. Pracownicy mieli bardzo dobrze. Towar brali na zeszyt. Jak pensje dostali to kierownik, inżynier potrącał im i mnie płacił. Siostra zawsze mówiła mi, kiedy będzie remanent. Żeby manko nie wyszło...
CZYTAJ DALEJ