Żydowscy koledzy z dzieciństwa - Witold Karpiński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Do szkoły chodziłem do tej ćwiczeniówki przy katedrze co była, no to przecież było kilkoro Żydów. Był Stasio Kant, syn jakiegoś policjanta. Stasio miał kłopot z panią wychowawczynią, bo przyniósł z domu kajdanki. I pani zarekwirowała, schowała do szafy i wezwała rodziców. Był taki Sztajman, nie pamiętam jego imienia. Całkiem fajny chłopak. Dziewczynki były też, Żydówki. Jeden był w tej szkole ewangelik. Może syn pastora czy coś. Jak była religia, to dzieci musiały być wszystkie, a jeżeli nie chciały być na religii, to miały przynieść z domu czy z gminy swojej [zaświadczenie], że pobierają naukę u siebie. No i tak było. Na Żmigrodzie jak żeśmy mieszkali, to tam cała kamienica, może cała nie, ale połowę, to było Żydów. No i byli to chłopcy starsi ode mnie. Tak że się z nami nie...
CZYTAJ DALEJ