Tak wyszło, że zostałem mimowolnym fotografem - Witold Karpiński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
A cóż po wojsku – praca, elektryfikacja rolnictwa. W związku z tym jeździłem po tych wioskach różnych. Nawet część tych zdjęć, które robiłem, to były z wyjazdów. Ale niewiele, bo jeszcze wtedy nie miałem aparatu. Dopiero jak pracowałem w spółdzielni - „Projekt” się nazywała, tam byłem projektantem, niezłe zarobki w końcu były. Jak jakaś premia czy coś, to kupiłem aparat fotograficzny, a żeby żonie nie było smutno, to jakiś tam sprzęt do kuchni. No i wtedy dawaj bawić się tym aparatem, bo to była lustrzanka, małoobrazkowy, Praktica. No więc brałem go do teczki czy na ramię, i jak gdzieś jechałem, to pstrykałem zdjęcia. Trochę z pasji, trochę z oszczędności wymyśliłem, że trzeba samemu robić negatywy, potem odbitki, powiększenia. No i tak to wyszło, że zostałem mimowolnym fotografem. A zdjęcia są z Wólki Rokickiej, z tej...
CZYTAJ DALEJ