Stan wojenny - Ewa Krojec - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Stan wojenny wrył mi się w pamięć. W stanie wojennym już nie mieszkałam w Lublinie. Mieszkałam w Lubartowie, miałam dwoje dzieci. Stan wojenny zastał mnie tak, że chciałam do mamy zadzwonić, nie mogłam, bo „rozmowa kontrolowana”, przerywało mi coś w telefonie, nic nie mogłam kupić. Mojego męża nie było, mój mąż pracował na KUL-u i był wtedy na obozie ze studentami. A ja z tymi dziećmi ani się ruszyć, ani co kupić, koniecznie chciałam się dostać do Lublina do mamy. Uważałam, że najlepiej u mamy, bo mnie od razu tak się kojarzyło z wojną. Jakoś zadzwoniłam, a mama mówi: „Dziecko, przeżyłam wojnę, to przeżyję i stan wojenny”, bo jeszcze jej radziłam, żeby sobie wody do wanny napuściła, żeby chleb kupiła – tak słyszałam i takich porad jej udzielałam. Koniecznie chciałam się wydostać z tego Lubartowa, bo...
CZYTAJ DALEJ