Społeczne zamówienia i szkoła Duracza - Dariusz Machnicki - fragment relacji świadka historii [TEKST]
A w tym samym roku, w grudniu 1953 roku, zostałem etatowym muzykiem w jednej z lubelskich restauracji. Ona nazywała się wtedy "Powszechna". Kierownikiem [orkiestry] był bardzo zdolny muzyk, Tadeusz Münch, który grał na klarnecie i na saksofonie - również w Filharmonii. Przepięknie grał taneczną muzyczkę, miał tą iskrę bożą w sobie. I ja w tym czasie byłem zachwycony, wydawało mi się, że przysłowiowego Pana Boga złapałem za nogi. Ale to był jeden z najgłupszych moich życiowych kroków. Dlaczego? W knajpie, praktycznie za darmo, jest wódka, bo muzycy mają wielu znajomych wśród klienteli restauracji. A ci, jeżeli chcą pochwalić się przed partnerką, że znają muzyką, to go proszą na wódkę do stolika. Muzycy mają słabą wolę i z reguły nie odmawiają. A później w nagrodę mówią: „Darek, zagraj...
CZYTAJ DALEJ