Miałem sposób na wykładowców - Dariusz Machnicki - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Studiując prawo na drugim roku poszedłem grać do Filharmonii, a do knajpy trafiłem w grudniu. To był z mojej strony nieprzemyślany krok, ale tak się paskudnie stało. W głowie nie miałem studiów. Przełaziłem przez te sesje egzaminacyjne raz lepiej, raz gorzej, ale ponieważ mam bardzo dobrą pamięć i łatwość wymowy, miałem metodę na profesorów. Na czym moja metoda polegała? Patrzyłem prosto w oczy, mówiłem głośno i wyraźnie. Czyli profesor, który już był znudzony, bo jeżeli zaczynał egzaminować, przykładowo, o godzinie dziewiątej rano, to nieraz egzaminował do godziny piątej, szóstej wieczorem. On miał potąd studentów. I jeżeli trafiał mu się taki klient jak ja, patrzący prosty w oczy, mówiący śmiało i głośno, jemu się zdawało, że ja umiem. Być może nawet nie słuchał tego. Już był tak znudzony, że wyłapywał już...
CZYTAJ DALEJ