Jak kucharz i szef restauracji lubili muzykę, to było żyć, nie umierać - Dariusz Machnicki - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Dyrektorem Lubelskich Zakładów Gastronomicznych był Tadeusz Wołyński. I na początku nie było ograniczeń jakichś takich finansowych. Jeżeli szef kuchni był melomanem, lubił muzykę, a często to się zdarzało, to orkiestra miała takie żarcie... Ja w życiu lepszych kolacji nie jadłem. Codziennie jadłem kolację na gorąco. To było żyć, nie umierać. A jak mieliśmy jeszcze kucharza, który lubił orkiestrę... Był taki, Król się nazywał. I wtedy jakieś zastępstwo graliśmy. Na przeciwko Zamku, na balkonie. "Stylowej". Później był taki kucharz, który też nas lubił - w "Powszechnej". Dobrze jedliśmy, też cudowne żarcie. Dobrze jedliśmy też w "Polonii". W "Polonii". To była miejsce, gdzie łobuzeria przychodziła. Tak się brzydko mówiło, że „Kurwa i złodziej tam przychodzili”....
CZYTAJ DALEJ