Wiece, pochody i wizyty propagandowe w okresie PRL - Maria Józefczuk - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Potępianie [„wrogów”], wiece, [które] zwoływali – to było okropne. Trzeba było pójść, najczęściej to robili chyba w Parku Ludowym, już jak był zrobiony, czy może na stadionie. [Mówili, że] klasa robotnicza potępia tych „warchołów z Radomia” czy syjonistów w sześćdziesiątym którymś roku, [kiedy] była nagonka na Żydów. Były takie wiece. Był obowiązek [uczestniczenia w nich]. Tak samo był obowiązek chodzenia na pochody pierwszomajowe, bo jeżeli [osoba] nie poszła na pochód, to nie dostała premii, a zarobki nie były duże. Zbierali się ludzie, każdy zakład pracy miał wyznaczone swoje miejsce. Na pierwszym pochodzie byłam z urszulankami jeszcze. Była „Służba Polsce”, bo już zlikwidowali wtedy harcerstwo. Jak byłam w urszulankach, gimnastyki uczyła nas taka piękna pani, która prowadziła harcerstwo i...
CZYTAJ DALEJ