Ostatnie tygodnie II wojny światowej spędzone w Rokitnie - Maria Józefczuk - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Miałam straszne przeżycie, [kiedy było] ostatnie bombardowanie Lublina, [radzieckie], w [19]45 roku*. Największe, nawet większe jak w [19]39 roku. Byłam sama w Lublinie, dlatego że mama pojechała na wieś i zwoziła brata. Byłam sama na tej Lubartowskiej. Na Cyruliczej mieszkał jakiś pan, on był ze wsi Rokitno pod Lubartowem. Wtedy tak zwanych „junaków” brali, młodych mężczyzn. On znał moją mamę i ona musiała mu powiedzieć, że jedzie i że ja jestem sama. Późno wieczorem zaczęło się to bombardowanie, już wszyscy lecą, a ja nie wiem co robić. Sama siedzę, ciemno, światła już nie ma. I on przyszedł i mnie zabrał. Całe to bombardowanie spędziliśmy w takim rowie nad rzeką – jak mniej więcej teraz jest droga na Czechów, gdzie ten Automobilklub. Później ludzie z naszego podwórka...
CZYTAJ DALEJ