Powroty osób wywiezionych na Sybir - Maria Józefczuk - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Moja mama tuż po wojnie starała się o jakieś odszkodowanie, jakąś pomoc, rentę. Nic jej nie chcieli dać ze względu na to ZWZ [ojca], bo to była organizacja, [która] wtedy działała jak płachta na byka, nawet można było wylecieć na Sybir. Było tak na tej Lubartowskiej, że część mężczyzn, która przetrwała okupację, inteligencja, została wywieziona na Sybir. I jeden tylko wrócił, pan Wieruszewski. To był podobno nauczyciel w gimnazjum handlowym przed wojną. On miał jednego syna. Ten syn był mały jak mój brat i się przyjaźnili. Reszta nie wróciła z tego Sybiru. Ale pan Wieruszewski żył tylko pół roku i umarł, bo miał gruźlicę zaawansowaną. [W kamienicy przy Lubartowskiej] schody były drewniane. Jak się wchodziło, [był] załomek i tam była nasza komórka. Nasze mieszkanie było pierwsze, jak się...
CZYTAJ DALEJ