Praca zarobkowa matki podczas II wojny światowej - Maria Józefczuk - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Niemcy najpierw wysiedlali podejrzanych Polaków albo [całe] dzielnice, [z których] robili niemieckie, do [domów] po Żydach, a jak ktoś nie pracował, [to] dalej. Mojego dziadka, który mieszkał na Czechowie, wysiedlili do Opola, widocznie uważali, że powinien jeszcze pracować, a to już był dziadek. Była ostra zima i dziadek umarł. Moja mama, żeby nas nie wysiedlili poza Lublin, musiała gdzieś pracować. Ktoś pomógł jej załatwić pracę na Krakowskim [Przedmieściu]. Jak teraz jest siedziba „Gazety Wyborczej”, to po przeciwnej stronie, jak ten narożny dom, gdzie kiedyś była „Cepelia”, w tym domu była pracownia futer, nazywała się „Alaska”. Jakiś Polak [ją] prowadził, szył futra dla bogatych Niemek, dla żon oficerów. Tam mama [pracowała, bo] umiała trochę szyć. Myśmy tam chodzili czasami, jak mama po południu szyła....
CZYTAJ DALEJ